XVIII Kongres Kobiet. Ogromna dawka inspiracji i przypomnienie, ile jeszcze mamy do zrobienia

Prawie cztery tysiące uczestniczek, ponad dwieście panelistek i ekspertek, dziesiątki debat, warsztatów, okrągłych stołów i rozmów. XVIII Kongres Kobiet w Krakowie był ogromną dawką wiedzy, inspiracji i energii, ale również bardzo wyraźnym przypomnieniem, że mimo zmian, które dokonały się przez ostatnie kilkanaście lat, lista spraw wymagających dalszej pracy wcale nie stała się krótka.

„Demokracja. Równość. Solidarność!” — pod takim hasłem 5 i 6 września odbył się w Krakowie XVIII Ogólnopolski Kongres Kobiet. I trudno o trzy słowa, które lepiej opisywałyby zarówno atmosferę tego wydarzenia, jak i wyzwania, o których przez dwa dni rozmawiały tysiące kobiet. Kongres jest niewątpliwie świętem kobiecej wiedzy, kompetencji, różnorodności i sprawczości. Można wrócić z niego z notesem pełnym nazwisk, książek do przeczytania, pomysłów, kontaktów, inspiracji i zdań, które zostają w głowie na długo. Byłoby jednak dużym uproszczeniem widzieć w nim wyłącznie inspirujące spotkanie kobiet. To również miejsce, w którym co roku można przyjrzeć się temu, gdzie jako społeczeństwo jesteśmy: co już udało się zmienić, jakie problemy zaczęliśmy wreszcie dostrzegać, a z czym, mimo upływu kolejnych lat, nadal sobie nie poradziliśmy.

Tegoroczny program był niezwykle szeroki. Rozmawiano o przyszłości demokracji, prawach kobiet, zdrowiu, gospodarce, edukacji, praworządności, społeczeństwie obywatelskim i sytuacji międzynarodowej. Mocno wybrzmiały również zagadnienia, które jeszcze kilkanaście lat temu nie zajmowały tak istotnego miejsca w debacie publicznej: sztuczna inteligencja, dezinformacja, cyberprzemoc, manosfera, bezpieczeństwo cyfrowe czy wpływ platform społecznościowych na polaryzację społeczną. Właśnie ta różnorodność tematów pokazuje, że rozmowa o prawach i sytuacji kobiet nie może być zamknięta w kilku hasłach. Zmienia się świat, technologie, rynek pracy i sposoby komunikowania się, a razem z nimi pojawiają się nowe formy nierówności, przemocy, wykluczenia i społecznej presji.

Ważnym i symbolicznym rozszerzeniem tej rozmowy było również pojawienie się w tym roku osobnej przestrzeni poświęconej prawom i dobrostanowi zwierząt. W ramach Centrum Zwierząt dyskutowano m.in. o bezdomności zwierząt, przemocy, problemach legislacyjnych oraz konieczności zmiany prawa łowieckiego; odbyła się również rozmowa Magdaleny Środy z adwokatką Karoliną Kuszlewicz „Zmieńmy prawo łowieckie!”. Zwróciła na to uwagę także Monika Richardson w naszej rozmowie po Kongresie, podkreślając, że pojawienie się tego tematu jest jedną z ważnych zmian tegorocznej edycji. To istotny sygnał, że rozmowa o równości, przemocy, odpowiedzialności i trosce może (i powinna!) obejmować również nasz stosunek do zwierząt i sposób, w jaki tworzymy prawo regulujące ich los.

Od prawa do głosu do prawa do współdecydowania

Jedna z najważniejszych myśli tegorocznego Kongresu dotyczyła tego, jak zmieniła się sama rozmowa o obecności kobiet w przestrzeni publicznej. Henryka Bochniarz, jedna z Matek-Założycielek Kongresu Kobiet, przypomniała, że kiedy Kongres powstawał, walka dotyczyła przede wszystkim tego, aby kobiety były słyszane. Dziś coraz częściej znajdują się tam, gdzie zapadają ważne decyzje. Podczas panelu poświęconego kwotom nie dyskutowano już o tym, czy kobiety powinny znaleźć się przy stole, lecz o tym, jak skutecznie wdrażać rozwiązania pozwalające im rzeczywiście współdecydować o kierunkach rozwoju firm, instytucji i kraju.

To ogromna zmiana, ale jednocześnie dobry punkt wyjścia do kolejnych pytań. Bo sama obecność nie zawsze oznacza realny wpływ. Można znaleźć się przy stole i mieć mniejsze możliwości decydowania. Można być świetnie wykształconą i nadal zarabiać mniej. Można prowadzić firmę, a jednocześnie mieć trudniejszy dostęp do kapitału. Można być ekspertką i wciąż zastanawiać się, czy wypada powiedzieć głośno: „jestem w tym naprawdę dobra”. Można zajmować wysokie stanowisko i nadal mierzyć się z innymi oczekiwaniami niż mężczyzna na analogicznej pozycji.

Dlatego tak ważne jest, aby nie mylić widoczności z równością. Równość nie polega wyłącznie na tym, że kobiety pojawiają się w polityce, biznesie, mediach czy nauce. Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, kiedy ich głos ma taką samą wagę, ich kompetencje przekładają się na podobne wynagrodzenie i możliwości, a udział w podejmowaniu decyzji nie jest wyjątkiem ani gestem dobrej woli.

Postulaty, które nie powinny przestać nas uwierać

Od pierwszego Kongresu Kobiet minęło siedemnaście lat. W tym czasie zmieniła się Polska, zmieniła się sytuacja kobiet, zmienił się język debaty publicznej i pojawiły się zupełnie nowe wyzwania. A jednak część pytań pozostaje zaskakująco aktualna. Nadal rozmawiamy o reprezentacji kobiet tam, gdzie zapadają decyzje, o nierównościach ekonomicznych, o przemocy, zdrowiu, prawach reprodukcyjnych, edukacji, obciążeniu pracą opiekuńczą, aktywności zawodowej i sytuacji kobiet w drugiej połowie życia.

I myślę, że to jest jedno z najważniejszych zadań Kongresu: nie pozwalać nam przyzwyczaić się do problemów tylko dlatego, że słyszymy o nich od lat. Przypominać, że równość nie jest czymś, co raz osiągnięte pozostaje z nami na zawsze, a społeczna zmiana bardzo często wymaga nie jednego spektakularnego działania, ale lat konsekwentnej pracy.

Równość kobiet nie kończy się przecież na liczbie posłanek w Sejmie. To również pytanie o to, ile kobiety zarabiają, czy mają własne pieniądze i ekonomiczną niezależność, jak wygląda ich pozycja zawodowa po czterdziestce i pięćdziesiątce, kto w rodzinach wykonuje większość nieodpłatnej pracy opiekuńczej i kto rezygnuje z kariery, kiedy opieki zaczyna wymagać dziecko albo starszy członek rodziny. To pytanie o dostęp do ochrony zdrowia, możliwość decydowania o własnym ciele, bezpieczeństwo we własnym domu, edukację dziewczynek i chłopców, przemoc ekonomiczną i psychiczną, cyberprzemoc, hejt czy ageizm.

W tegorocznym Kongresie mocno obecna była także rozmowa o przyszłości: o tym, jak nowe technologie wpłyną na równość, jakie zagrożenia niesie sztuczna inteligencja, w jaki sposób dezinformacja i manosfera kształtują postawy młodych ludzi oraz czy algorytmy będą pomagały przełamywać stereotypy, czy przeciwnie — utrwalą je w jeszcze mniej widocznej formie.

Nagroda za „normalną pracę”, która wciąż wymaga odwagi

Jednym z najbardziej symbolicznych momentów tegorocznego Kongresu było wręczenie Nagrody Kongresu Kobiet dwóm ginekolożkom — dr Gizeli Jagielskiej i dr Marii Kubisie. Obie zostały uhonorowane za profesjonalizm, niezłomną postawę i codzienne wsparcie udzielane pacjentkom, a także za konsekwentne stawanie po stronie kobiet.

Szczególnie mocno wybrzmiały słowa Marii Kubisy, która odbierając nagrodę, mówiła, że właściwie dostaje ją za swoją normalną pracę jako lekarki kobiet — za coś, co uważa po prostu za swój obowiązek. W tym jednym zdaniu mieści się być może coś bardzo ważnego również dla całej debaty o prawach kobiet. Jeśli profesjonalne wykonywanie zawodu zgodnie z wiedzą medyczną, odpowiedzialnością i dobrem pacjentki zaczyna wymagać szczególnej odwagi, to znaczy, że nadal mamy problem znacznie większy niż pojedynczy przypadek.

Dr Gizela Jagielska przypominała z kolei, że nawet jeśli w sprawie praw reprodukcyjnych pojawia się poczucie stagnacji czy marazmu, nie można przestawać działać, bo nie chodzi wyłącznie o teraźniejszość, lecz także o bezpieczeństwo kolejnych pokoleń kobiet.

Prof. Magdalena Środa mówiła w laudacji o „heroizmie dnia codziennego”. I trudno znaleźć lepsze określenie dla wielu zmian społecznych, o których rozmawiano podczas Kongresu. Odwaga nie zawsze wygląda jak wielki gest. Czasami jest codziennym, konsekwentnym robieniem tego, co uważa się za właściwe: udzieleniem pomocy, zabraniem głosu, odmową podporządkowania się krzywdzącym zasadom, zareagowaniem na przemoc albo stanięciem po stronie osoby, która sama ma w danym momencie mniej siły.

Fot. Katarzyna Rainka

Kongres jako miejsce spotkania, nie tylko debat

Jest też drugi wymiar Kongresu, którego nie da się opisać, przeglądając sam program. To spotkania, rozmowy i relacje powstające pomiędzy panelami, warsztatami i debatami. Ewa Sufin-Jacquemart z Zarządu Stowarzyszenia Kongres Kobiet nazwała Kongres „niezwykłym i unikalnym miejscem”, w którym spotykają się przedsiębiorczynie, literatki, aktywistki, polityczki czy badaczki, często zajmujące się podobnymi sprawami, choć wcześniej nawet o sobie nie wiedziały. Z tych spotkań później rodzą się projekty, współprace i działania realnie zmieniające rzeczywistość.

To ogromna wartość tego wydarzenia. Nie chodzi przecież tylko o cztery tysiące kobiet w jednym miejscu, lecz o tysiące możliwych połączeń pomiędzy nimi. Ktoś poznaje przyszłą partnerkę projektu, ktoś spotyka osobę, której działalność obserwował od lat, ktoś słyszy historię, która zmienia jego sposób patrzenia na konkretny problem, ktoś wraca do swojej miejscowości z pomysłem, którego wcześniej nie miał.

Szczególnie ważne jest również to, że Kongres po raz kolejny odbył się poza Warszawą. Jak podkreślała Ewelina Pytel, Pełnomocniczka Prezydenta Krakowa ds. równego traktowania, feminizm nadal bywa postrzegany jako idea wielkomiejska, podczas gdy bardzo wiele aktywnych i sprawczych kobiet działa na wsiach i w małych miejscowościach, gdzie możliwość spotkania innych kobiet myślących podobnie jest znacznie mniejsza. To również ważne przypomnienie: prawa kobiet nie są sprawą Warszawy, Krakowa ani kilku dużych środowisk. Dotyczą kobiety w każdej miejscowości.

Nie tylko wielkie reformy, ale również codzienna zmiana

Wiele dyskusji podczas Kongresu dotyczyło wielkich systemowych rozwiązań, ale zmiana społeczna zawsze w końcu schodzi do poziomu codziennego życia. Do tego, czy kobieta potrafi zabrać głos podczas spotkania, czy ma odwagę negocjować wynagrodzenie, czy może powiedzieć „nie”, czy czuje, że wolno jej chcieć więcej, czy po pięćdziesiątce nadal widzi przed sobą zawodową przyszłość. Do tego, czy ktoś potraktuje ją poważnie, kiedy mówi o przemocy, i czy dziewczynka dorastająca dzisiaj w małej miejscowości zobaczy wokół siebie wystarczająco dużo różnych kobiecych historii, żeby wiedzieć, że sama również ma wybór.

Jest jeszcze jedna mała rzecz, na którą zwróciłam uwagę podczas Kongresu. Słyszałam, jak kobiety odpowiadały na komplementy zwykłym, spokojnym „dziękuję”. Bez „oj tam”, bez „to nic takiego”, bez potrzeby pomniejszenia własnego sukcesu. Oczywiście taki gest nie zmieni prawa ani nie zlikwiduje luki płacowej. Jest jednak małym symbolem czegoś większego: zmiany sposobu, w jaki kobiety zaczynają myśleć o swojej wartości, kompetencjach i prawie do zajmowania miejsca.

Podczas panelu „Jak grać, by wygrać przyszłość?”, Karolina Wigura przywołała myśl Glorii Steinem, że życie jest tym, co dzieje się teraz, a nie tylko pamięcią o przeszłości czy nadzieją na odległą przyszłość. I trudno o bardziej trafne zdanie w kontekście wszystkich tematów podejmowanych podczas Kongresu. Łatwo mówić, że kiedyś będzie większa równość, kiedyś znikną stereotypy, kiedyś kobiety będą zarabiały tyle samo, kiedyś przemoc stanie się marginalnym zjawiskiem. Tyle że żadna z tych zmian nie wydarza się abstrakcyjnie „kiedyś”. Powstaje z decyzji podejmowanych dzisiaj: z ustaw, działań organizacji społecznych, decyzji pracodawców, sposobu wychowania dzieci, reakcji świadków przemocy, edukacji, języka, którym się posługujemy, i ludzi, którym powierzamy władzę.

To jeszcze nie jest czas na ogłoszenie sukcesu

Możemy powiedzieć, że od pierwszych edycji Kongresu bardzo wiele się zmieniło. Kobiety są bardziej widoczne, częściej zajmują stanowiska, z których podejmuje się decyzje, tworzą firmy, organizacje, media i ruchy społeczne. Tematy przez lata traktowane jako „prywatne” stały się częścią debaty publicznej. Kobiety znacznie głośniej mówią o pieniądzach, przemocy, seksualności, macierzyństwie, bezdzietności, zdrowiu psychicznym, menopauzie, dyskryminacji czy swojej obecności w biznesie i polityce.

Ale XVIII Kongres Kobiet przypomniał równie wyraźnie, że nie jesteśmy na mecie. Wciąż potrzebujemy rozmowy o ekonomicznej niezależności kobiet, przemocy, zdrowiu i prawach reprodukcyjnych, ageizmie, reprezentacji, edukacji, sytuacji młodych ludzi, bezpieczeństwie cyfrowym, nowych technologiach oraz o kobietach spoza największych miast i środowisk, których głos nadal jest za słabo słyszalny. Tegoroczna obecność tematów praw zwierząt pokazała również, że katalog spraw wymagających naszej społecznej uważności nie jest zamknięty i powinien poszerzać się wraz z naszą wiedzą i wrażliwością.

Dlatego obok opowieści na temat tego co wydarzyło się przez ten weekend w Krakowie, ważne jest by postawić pytanie „Co zrobimy z tym dalej?”.

Kongres może dostarczyć ogromnej dawki wiedzy. Może inspirować, łączyć ludzi, otwierać nowe perspektywy i przypominać o problemach, o których w codziennym pędzie łatwo przestać myśleć. Ostatecznie jednak jego znaczenie mierzy się również tym, co wydarzy się później, w miejscach pracy, szkołach, organizacjach, firmach, samorządach, mediach, domach i lokalnych społecznościach.

Katarzyna Racisz
Katarzyna Racisz

Redaktor naczelna "Kobiecego Kontekstu". Przedsiębiorczyni, coach, trenerka biznesu, prezeska Fundacji Potrzeba Rozwoju.

Artykuły: 45

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koniecznie przeczytaj!
Nowy rok szkolny, powrót do pracy, zajęcia dodatkowe, plany, cele…