Letnie przesilenie: czas powrotu do siebie

Kiedy słońce osiąga swój najwyższy punkt na niebie, natura zaprasza nas nie tylko do świętowania jej rozkwitu, ale przede wszystkim do odnalezienia tego samego blasku we własnym wnętrzu.

Czerwiec. Miesiąc, w którym natura nie bierze jeńców, eksploduje dojrzałą zielenią, zapachem kwitnących lip i obezwładniającym ciepłem. Wchodzimy w czas letniego przesilenia, momentu, w którym światło ostatecznie triumfuje nad ciemnością, dając nam najdłuższy dzień w roku. Kulturowo i społecznie jesteśmy w tym czasie zaprogramowane na ekstrawersję: planujemy wakacyjne ucieczki, długie wieczory z przyjaciółmi, chłoniemy energię z zewnątrz.

A gdyby tak w tym roku, w samym środku tego radosnego, letniego chaosu, zrobić coś skrajnie niebanalnego? Gdyby tak letnie przesilenie potraktować jako intymne zaproszenie do powrotu do siebie?

Co pokaże Ci to światło?

W letnim przesileniu kryje się piękny, psychologiczny paradoks. Z jednej strony to czas maksymalnej ekspozycji i widoczności. Słońce oświetla każdy zakamarek naszego życia. Z drugiej jednak strony, przesilenie to punkt zwrotny. Od tego momentu dni zaczną stawać się coraz krótsze. Natura, choć wciąż w pełnym rozkwicie, powoli i niepostrzeżenie zaczyna przygotowywać się do oddawania energii, do skierowania się do wewnątrz.

To idealny moment na zrobienie tego samego. Bezkompromisowe światło najdłuższego dnia w roku pozwala nam z krystaliczną ostrością zobaczyć to, co przez zimę i wiosnę starannie zamiatałyśmy pod dywan.

  • Co w Twoim życiu kwitnie, a co przypomina raczej usychający pęd, który czerpie Twoją energię?
  • Które z Twoich relacji potrzebują zmiany?
  • Gdzie w tym wszystkim jesteś Ty, Twoje prawdziwe, nieprzypudrowane potrzebami innych „ja”?

Przesilenie to czas na odważne spojrzenie prawdzie w oczy, bez krytyki wobec samej siebie, za to z głęboką łagodnością i czułością.

Ucieczka z letniego kołowrotka (i pułapki „Summer FOMO”)

W świecie, w którym media społecznościowe dyktują tempo naszego życia, lato bywa wyczerpujące. Zewsząd atakują nas obrazy idealnych wakacji, perfekcyjnych ciał na niebiańskich plażach i „epickich” imprez do białego rana. Pojawia się presja, by „wykorzystać lato w stu procentach”, co często prowadzi do tzw. letniego FOMO, czyli strachu przed tym, że coś nas ominie.

Możemy odczuwać pewien rodzaj lęku przed:

Przegapieniem „najlepszych” momentów i tym, że inni bawią się lepiej, przeżywają bardziej fascynujące przygody i gromadzą piękniejsze wspomnienia (co na każdym kroku potęgują idealne kadry z wakacji na Instagramie czy Facebooku).

Zmarnowaniem lata i pogody, co może z kolei skutkować poczuciem winy, gdy w słoneczny, ciepły dzień lub długi letni wieczór wybierzemy odpoczynek w domu, zamiast „wykorzystywać pogodę na sto procent” (np. jadąc nad wodę, idąc na koncert czy ognisko).

Wypadnięciem z towarzyskiego obiegu, jeśli odmówimy udziału w kolejnym garden party, wyjeździe czy spotkaniu. Boimy się, że przestaniemy być częścią grupy lub ominą nas ważne rozmowy i wydarzenia.

Trudno pod taką presją cieszyć się latem prawda?;)

Tymczasem autentyczne dbanie o siebie polega na umiejętności powiedzenia: „odpuszczam”. Wciąż o tym zapominamy i wciąż uczymy się tego na nowo. Powrót do siebie w czasie przesilenia to sztuka świadomego rezygnowania z aktywności, które świetnie wyglądają na Instagramie, ale drenują naszą duszę. To wybór leniwego popołudnia z książką na balkonie zamiast kolejnego garden party, na które idziemy z poczucia obowiązku. I hello! Mamy do tego prawo. Niech to wybrzmi z pełną mocą. Mamy prawo wsłuchać się w swoje własne, rzeczywiste potrzeby, nawet jeśli one są trochę(?) aktualnym trendom.

Jeszcze bliżej siebie…

Oto kilka subtelnych praktyk, które pomogą Ci złapać oddech w szczycie letniego sezonu:

  1. Czysta karta (Audyt energii) Usiądź z notatnikiem i długopisem. Podziel kartkę na dwie kolumny: „Co mnie odżywia” i „Co mnie wysysa”. Bądź ze sobą brutalnie szczera. Ten prosty akt spisania swoich energetycznych wampirów i źródeł siły to pierwszy krok do wyznaczenia nowych, zdrowych granic na drugą połowę roku.
  2. Świadome uziemienie Nasze ciała, zamknięte na co dzień w klimatyzowanych biurach i samochodach, łakną kontaktu z ziemią. Zdejmij buty. Poczuj strukturę trawy, ciepło piasku lub wilgoć leśnego mchu pod stopami. Skup się wyłącznie na fizycznym doznaniu. Pozwól, by to, co nagromadziło się w Twojej głowie, dosłownie spłynęło do ziemi.
  3. Kąpiel z intencją odpuszczenia Woda od wieków symbolizuje oczyszczenie i intuicję. Niezależnie od tego, czy zanurzysz się w chłodnym jeziorze, czy po prostu weźmiesz długi prysznic w domowym zaciszu, zrób to z intencją. Wyobraź sobie, że zmywasz z siebie presję oczekiwań, stres minionych miesięcy i zmęczenie. Wychodzisz czysta, lekka i gotowa na nowy etap.

Twoje własne światło

Letnie przesilenie przypomina nam, że jesteśmy częścią większego cyklu. Nie musimy i nie możemy być stale na najwyższych obrotach. Nawet słońce po osiągnięciu zenitu zaczyna delikatnie ustępować miejsca nocy.

Zamiast więc bezrefleksyjnie gonić za kolejnymi letnimi atrakcjami, pozwól sobie na zwykłe zatrzymanie. Wsłuchaj się w ciszę. Celebruj swoje ciało, swoje emocje i swoje granice. Bo najpiękniejsze światło, jakie możesz tego lata odkryć, to to, które bije z Twojego własnego, w pełni zaakceptowanego wnętrza.

Pięknego lata!

Katarzyna Racisz
Katarzyna Racisz

Redaktor naczelna "Kobiecego Kontekstu". Przedsiębiorczyni, coach, trenerka biznesu, prezeska Fundacji Potrzeba Rozwoju.

Artykuły: 42

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koniecznie przeczytaj!
Mamy tendencję do myślenia, że dobre macierzyństwo to ciągła linia…