„W 80 dni dookoła świata” w Teatrze Capitol

Czy można objechać świat w 80 dni, nie ruszając się z teatralnego fotela? Okazuje się, że tak, a podróż ta dostarcza więcej emocji niż niejeden lot transatlantycki. Byliśmy na premierze spektaklu „W 80 dni dookoła świata. Tam i z powrotem” w warszawskim Teatrze Capitol i wychodzimy z jednym wnioskiem: to pozycja obowiązkowa nie tylko dla dzieci, ale też dla dorosłych, którzy w codziennym biegu zapomnieli, czym jest prawdziwa przygoda.

Pełna sala i atmosfera oczekiwania, tak zaczął się ten poranek w Capitolu. Spektakl od początku narzuca świetne tempo, ale jego największą siłą jest tekst. Robert Górski stworzył adaptację dwupoziomową: dzieci śledzą przygody Fogga, a dorośli wyłapują inteligentne żarty ukryte w dialogach. To sprawia, że wyjście do teatru staje się wspólnym, równie satysfakcjonującym doświadczeniem, a nie tylko „towarzyszeniem” najmłodszym.

Fogg, Passepartout i wyścig z czasem

Oś fabuły jest znana z klasyki Juliusza Verne’a: flegmatyczny, punktualny dżentelmen Phileas Fogg zakłada się, że objechanie świata w 80 dni jest możliwe. Wyrusza w podróż z oddanym, nieco zagubionym, ale absolutnie niezastąpionym służącym Passepartout, a po piętach depcze im zdeterminowany inspektor Fix. Jest pościg, są zwroty akcji, jest świat w pigułce i jest też najważniejsze napięcie: czas, który w tej historii jest niemal osobnym bohaterem.

Ogromną siłą tego spektaklu jest warstwa muzyczna, wyraźna, żywa, z energią. Muzyka jest dobrze wpleciona w opowieść, nie jako dodatek, ale jako element rytmu całej historii. Kompozycje przygotowali Chłopcy kontra Basia, a choreografia Magdaleny Kaweckiej dodaje widowisku lekkości i ruchu, który nie jest „tańcem dla tańca”, tylko pracuje na tempo i nastrój.

Nie sposób przejść obojętnie obok obsady, wszyscy grają tu z energią i wyczuciem, dzięki czemu tempo spektaklu ani na chwilę nie siada. Bardzo wyrazista jest rola Passepartout, którą podczas premiery zagrał Piotr Janusz: świetnie warsztatowo, z lekkością i humorem, który niesie kolejne sceny. Równie dobrze wypada Phileas Fogg (w tej obsadzie: Daniel Roman) — jego opanowanie i precyzja pięknie kontrastują z żywiołowością Passepartout, co tworzy na scenie naprawdę dobrą „chemię”.

A o czym „naprawdę” jest ta opowieść?

Pod powierzchnią przygody i komedii jest w tej historii coś zaskakująco aktualnego. Phileas Fogg wyrusza w drogę z planem, z kontrolą, z przekonaniem, że wszystko można policzyć i przewidzieć. A świat — jak to świat — odpowiada mu spotkaniami, przypadkiem, nieprzewidywalnością. I właśnie to jest jeden z piękniejszych przekazów tej opowieści: że prawdziwa przygoda zaczyna się tam, gdzie kończy się rutyna, a życie często daje nam najcenniejsze „skarby” wtedy, gdy plan się sypie, a my chcąc nie chcąc poddajemy się tej fali.

Dla kogo?

Jeśli szukasz pomysłu na rodzinne wyjście, które naprawdę bawi wszystkich, to jest bardzo dobry wybór. Tempo, humor, muzyka, energia i emocje sprawiają, że to spektakl, który działa jako wspólne doświadczenie, pozwalając na dwie godziny zapomnieć o zegarku i po prostu dać się porwać historii i na moment zapomnieć o codziennym pośpiechu, zegarku, obowiązkach.

Potwierdziła to zresztą sama widownia, nagradzając premierowy pokaz entuzjastyczną owacją na stojąco.


Teatr Capitol

Warszawa, Ul. Marszałkowska 115

www.teatrcapitol.pl

Katarzyna Racisz
Katarzyna Racisz

Redaktor naczelna "Kobiecego Kontekstu". Przedsiębiorczyni, coach, trenerka biznesu, prezeska Fundacji Potrzeba Rozwoju.

Artykuły: 34

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koniecznie przeczytaj!
Do wtorku 3 marca (godz. 23:59) trwa głosowanie finałowe w 9. edycji Plebiscytu…